CZAS MOSINY
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej

Kalendarz wydarzeń

Drukuj PDF Wyślij link

4,5 tysiąca - taki jest nakład "Merkuriusza"

Małgorzata Kaptur: 18.11.2011

Wczoraj odbyło się posiedzenie Komisji Promocji. Informacja Dyrektora MOK-u o imprezach plenerowych 6 i 31 grudnia została przyjęta z zainteresowaniem, bo nie można odmówić pracownikom MOK pomysłów. Jak zawsze - wyrazy uznania.
Spotkanie z redakcją "Merkuriusza Mosińskiego" miało być okazją do omówienie problemów wydawniczych. Okazało się jednak, że jedynym  problemem jest krytyka. Moja krytyka.

W posiedzeniu Komisji Promocji, której  przewodniczył Jacek Rogalka wzięli udział jej członkowie: Łukasz Kasprowicz, Jacek Szeszuła i Ryszard Rybicki. Nieobecni byli radni: Krzysztof Siestrzencewicz i Marian Osuch.
Zaproszenie goście to: zastępca burmistrza, p.Waldemar Krzyżanowski, p. Karolina Adamczyk z referatu promocji i redaktor naczelny "Merkuriusza Mosińskiego" p. Dariusz Urbanowicz. Oprócz tego w spotkaniu uczestniczyła p. Olga Jurgiewicz i ja, M.Kaptur.

Redaktor krótko opowiedział o swojej pracy. Następnie rozpoczęła się burzliwa dyskusja w sprawie wydawania "Merkuriusza". Zapoczątkowało ją  wystąpienie p. Jurgiewicz, która domagała się sprostowania artykułu z czerwca. Redaktor nie odpowiadał na jej pisma,  przyszła więc na posiedzenie komisji, żeby mu zadać pytanie o przyczynę tego stanu rzeczy.
Zwróciła też uwagę na to, że wiele materiałów dotyczących działalności Krągu Instruktorskiego T.W.A. Elita ZHP przesyłanych do Merkuriusza nie jest publikowanych. 

Pan Redaktor był oburzony treścią artykułów, które zamieściłam na temat "Merkuriusza". W pewnym momencie okazało się, że pan redaktor nie musi niczego wyjaśniać, a ja tak. Jak wiadomo najlepszą formą obrony jest atak.

Kiedy największe emocje już opadły, obecni zaczęli rozmawiać na temat tego, co w "Merkuriuszu" trzeba zmienić.
W tej sprawie złożył ostatnio  wniosek  Ł. Kasprowicz. Proponuje on, by obniżyć koszt wydawania naszego pisma, poprzez druk na papierze gazetowym, tak jak "Głos Wielkopolski".
Zdecydowanie się sprzeciwia temu radny Rogalka. Burmistrz Krzyżanowski również jest zdania, że taki papier nie jest odpowiedni, że powinno to być pismo eleganckie, którego nie musielibyśmy się wstydzić. Wizja pisma, w którym byłyby reklamy, tak jak w Tarnowie Podgórnym, również nie wzbudziła entuzjazmu.

Propozycji rezygnacji z zamieszczania uchwał na kilku stronach w zamian za krótkie ich omówienie,  red. Urbanowicz  się dziwił. Twierdził,  że przecież tak jest od 20 lat i pokazywał na dowód "Biuletyn Mosiński".
20 lat temu nie było możliwości odesłania czytelnika do Internetu, a teraz jest!

Mieszkańcy muszą być informowani nie tylko o imprezach, które się odbyły i które odbędą się w przyszłości, ale muszą otrzymać informacje o ważnych dla nich sprawach, takich jak dyskusje publiczne, przystąpienie do sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i  ich skutkach dla mieszkańców, itp.

Apelowałam o podjęcie szerszej dyskusji z udziałem wydawcy, radnych i mieszkańców nad opracowaniem wizji a następnie kształtu pisma.

Mam nadzieję, że do takiej dyskusji dojdzie.

Wszyscy przecież chcemy, żeby pismo wydawane za publiczne pieniądze jak najlepiej informowało mieszkańców o ważnych sprawach lokalnej wspólnoty.

W środę skierowałam do Burmistrza w sprawie Merkuriusza szereg pytań 

Na jedno z nich otrzymałam wczoraj odpowiedź.

 "Merkuriusz Mosiński" wydawany jest w nakładzie 4,5 tys. egzemplarzy.



 


Komentarze



Łukasz Kasprowicz
2011-11-18 21:01:27
Redaktor Urbanowicz jest profesjonalistą, jest firmą i robi to co oczekuje klient- burmistrz, który mu płaci niezłe pieniądze. Z punktu widzenia Wydawcy- burmistrza, p. Urbanowicz robi to dobrze. Nie jest moim zdaniem winą Urbanowicza, że MM jest jaki jest. Nie jest jego- p. Urbanowicza sprawą ani interesem, żeby zmienić Merkuriusza. Klient- burmistrz ma zawsze rację i nie można się mu sprzeciwiać. Urbanowicz, chcąc zachować robotę, robi to co mu każe burmistrz. Proste jak drut. Swoją dziennikarską misję realizował w Puszczykowie, wydając swoją gazetę Głos Puszczykowa, przy którym Fakty MP odnośnie krytyki burmistrza to przy dziełach Urbanowicz pikuś. Poziom krytyki burmistrz Tabędzkiej uprawianej przez p. Urbanowicza był rażący nawet dla mnie. Trzeba pisać wnioski do wydawcy- burmistrza. Formuła, którą Zofia Springer wypracowała z Pniewskim sprawdziła się jako narzędzie propagandy i manipulacji mieszkańcami, więc po co to zmieniać, Po co? Mnie zadowoli zmiana papieru na gazetowy, bo za tym pójdzie wyraźne obniżenie kosztów. I teraz kilka słów do Pana nowego wice burmistrza Waldemara Krzyżanowskiego i Redaktora Urbanowicza, Odkąd powstał Merkuriusz którego wydawała burmistrz Zofia Springer, reklamy były publikowane. Było ich tyle co kot napłakał. Reklamowali się tam w dużej mierze poplecznicy burmistrza i osoby chcące coś dla siebie u niego załatwić. W niektórych p[przypadkach mógł być to taki układ quazi korupcyjny. Ja wezmę reklamę- dam Wam legalną łapówkę w postaci łożenia na gazetę, a wy dacie decyzję. Takie niebezpieczeństwo widzi i pogląd reprezentuje większość krytyków zamieszczania reklam w gazetach wydawanych przez gminę. Wśród nich jest zapewne pan Urbanowicz. Czy u nas reklamował się bądź reklamuje Deweloper który budował lub buduje coś w Mosinie jak jest to w innych gazetach mosińskich? No jeżeli nowy burmistrz chce zrobić z gazety gminnej medium do szerzenia korupcji, to proszę bardzo. Aż trudno mi było uwierzyć w to co usłyszałem na komisji, z ust niby wykształconego człowieka. W armii, z której się pan wywodzi, nie myśli się za wiele, tam się wykonuje rozkazy. Popisem jaki dał pan na komisji, pokazał pan tylko, że stał się pan kolejnym żołnierzykiem Zofii Springer, pionkiem, który ślepo będzie wykonywał jej rozkazy. Powodzenia i dobrego samopoczucia życzę przy patrzeniu rano w lustro.