CZAS MOSINY
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej

Kalendarz wydarzeń

Drukuj PDF Wyślij link

Kim była Emilie Krause?

Małgorzata Kaptur: 2.11.2012 r.
Wiadomo tylko, że urodziła się w 22 września 1861 r. i zmarła w wieku 33 lat. Mieszkała w Sowinkach i zapewne była potomkiem osadników olęderskich. Emilie miała szczęście, ponieważ jej grobowiec przetrwał  116 lat. Jej imię wyryte w piaskowcu każe się zadumać nad historią i nad losem pojedynczego człowieka.

U nas zarastają bluszczem i mchem groby ewangelików, na Kresach Wschodnich podobny los spotyka groby naszych rodaków.
 




Olęderskim szlakiem...

Kim byli olędrzy? Jaką rolę odegrali w rozwoju naszej gminy? Dlaczego miejsca ich spoczynku zarosły bluszczem i nie istnieją w naszej świadomości?

W XVII w. nastąpił okres upadku gospodarczego. Potop szwedzki, nieurodzaje powodujące głód, morowe powietrze - wszystko to spowodowało, że gwałtownie spadła liczba ludności i wiele wsi opustoszało. Spowodowało to duże zapotrzebowanie na osadników, którzy mogliby zagospodarować nieużytki. W Polsce powstało ok. 1700 osad na prawie olęderskim, w Wielkopolsce ponad 900. Pod koniec wieku XVIII w 15 miejscowościach naszej gminy mieszkało ok. 1,5 tys. olędrów.
Nazwa olęder wzięła się od Holendrów, którzy doskonale radzili sobie z osuszaniem podmokłych gruntów, ale olędrami zwano również osadników innych narodowości, np. niemieckiej.
Olęderski ślad w naszej gminnej historii jest znaczący, ponieważ dotyczy co drugiej miejscowości. Najwcześniej, bo już w 1729 r., powstała osada Pecna Olędry. W 1789 r. liczyła 29 dymów (zagród) i 115 mieszkańców. Od 1815 do 1918 r. miejscowość ta nosiła nazwę Petzen Hauland, co świadczy o tym, że powstała w wyniku wykarczowania lasu.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku część mieszkańców wyznania ewangelickiego sprzedała swoje gospodarstwa i wyemigrowała do Niemiec. Znaczna część pozostała jednak na ojcowiźnie.
Kres zgodnego współżycia ewangelików i katolików położył wybuch II wojny światowej. Wiele polskich rodzin zostało wyrzuconych ze swoich gospodarstw, a ich miejsce zajęli Niemcy sprowadzeni z krajów nadbałtyckich i okolic Morza Czarnego.
Zdecydowana większość rodzin niemieckich w mroźnym styczniu 1945 roku przed wkroczeniem Armii Czerwonej pośpiesznie ewakuowała się na zachód. Opuszczone gospodarstwa przejęli osadnicy z kresów wschodnich Rzeczypospolitej, które po wojnie znalazły się w granicach ZSRR.

Po prawie dwustu latach pobytu na naszej ziemi olędrów - ewangelików, pozostały pola uprawne w miejscu wykarczowanych lasów i osuszonych bagien, charakterystyczny układ przestrzenny wsi oraz cmentarze.
Cmentarze znajdowały się niemal w każdej wsi. Po wojnie ulegały powolnej dewastacji. Ludzie odreagowywali doświadczone krzywdy, a władze na to przyzwalały. Spowodowało to zniszczenie tablic nagrobnych oraz żeliwnych ogrodzeń wokół grobów zamożniejszych gospodarzy. Zatarciu uległ pierwotny charakter miejsc wiecznego spoczynku. Zniknęły krzyże. Podobny los spotkał większość ewangelickich nekropolii w Wielkopolsce. Kiedy cmentarze zarosły i zniknęły z pola widzenia, ludzie przestali się nimi interesować. Pozostawione same sobie rozsypują się, zarastają krzewami i bluszczem.

Na terenie naszej gminy znajduje się aż 12 cmentarzy ewangelickich. Myślę, że nadszedł właściwy czas, by przełamać milczenie i zaopiekować się tym, co pozostało. To przecież jest również nasza historia. Mam nadzieję, że będziemy w stanie połączyć siły i podjąć działania w celu przywrócenia zbiorowej pamięci tych miejsc, chociażby poprzez ustawienie tablic informacyjnych.

Zapraszam na wirtualny spacer po:

 CMENTARZEACH EWANGELICKICH w gminie Mosina

 oraz po

wileńskiej Rossie i Cmentarzu Łyczakowskim we Łwowie.



zdj. M. Z. Kaptur


Komentarze



taboret
2012-11-03 19:40:07
Może to prababka naszej radnej Mari Krause.Trzeba by spytać.Na pewno miejsca takie powinny być zadbane i pod opieką grupy pasjonatów.Chyba można by włączyć w takie działania harcerzy,a może także konserwatora zabytków(ponieważ trochę fachowości na pewno tu potrzeba)Pozdrawiam:)