CZAS MOSINY
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiej

Kalendarz wydarzeń

Drukuj PDF Wyślij link

Wołanie na puszczy?

Piotr Wilanowski: 5.02.2013 r.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska - w skrócie RDOŚ - to instytucja powołana w danym regionie do ochrony przyrody w szczególności obszarów Natury 2000.
Radykalnie odstępując od tej idei Oddział Poznański z zagadkową determinacją dopuszcza do ewentualnej realizacji osiemdziesięciohektarowego pola golfowego planowanego na lewym brzegu rzeki Warty w zakolu między Sowinkami a Rogalinem, w obszarze Natury 2000 zwanym "Rogalińską Doliną Warty" gdzie przedmiotem ochrony są cenne przyrodniczo siedliska.

Realizacja takiego pola to totalna destrukcja istniejących siedlisk przez zdjęcie wierzchniej warstwy gleby na głębokość minimum kilkudziesięciu centymetrów . Znacznie większy obszar zostanie zanieczyszczony nawozami mineralnymi i środkami chemii rolnej używanymi w jego bieżącej pielęgnacji, które dzięki koniecznym warstwom drenującym będą rozprzestrzeniać się dużo szybciej i dużo dalej. W zasięgu ich oddziaływania ulegną niekorzystnym przekształceniom kolejne chronione siedliska przyrodnicze, również zagrożona będzie czystość wody którą dostarcza do naszych domów Aquanet S.A posiadający w pobliżu ujęcie wody dla aglomeracji poznańskiej.

Dostrzeżenie tych zagrożeń nie wymaga szczególnej wiedzy, można powiedzieć że to przyrodnicze "abecadło". Zapisy wykluczające możliwość budowy pola golfowego znajdujemy w dwóch wcześniejszych, profesjonalnych opracowaniach przygotowanych dla tego konkretnego obszaru. Pierwszy to "Program współpracy lokalnej na rzecz ochrony obszaru Natura 2000 Rogalińska Dolina Warty", drugi "Wytyczne do planu zadań ochronnych". W niedawno zorganizowanej społecznej akcji internetowej do RDOŚ w Poznaniu przesłano ponad sto wniosków o wprowadzenie do Planu Zadań Ochronnych odpowiednich wykluczających pole golfowe zapisów.

Niezwykle istotnym argumentem z punktu widzenie jednego miliona odbiorców wody jest negatywne w stosunku do takiej lokalizacji pola golfowego stanowisko Aquanetu poparte wykonaną w Instytucie Geologii UAM przez prof. dr hab. Józefa Górskiego i dr Dariusza Kasztelana jednoznaczną w wymowie opinią hydrogeologiczną.
Irracjonalnego stanowiska RDOŚ nie zmieniono nawet pod „dyplomatycznym” pretekstem ogłoszonego rozporządzenia Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu (Dz. Urz. Woj. Wielkopolskiego, póz. 3556) ustanawiającego strefy ochronne ujęcia wody w rejonie Mosina - Krajkowo dla zaopatrzenia Poznańskiego Systemu Wodociągowego.

Dlaczego RDOŚ tak postępuje?

Widocznie istnieje dobrze osadzony i silnie zmotywowany czynnik sprawczy, który chce by te pole było możliwe do realizacji. Przecież wpisanie tego pola do ”Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego gminy Mosina” też odbywało się w atmosferze silnej determinacji. Chwilowe sukcesy powstrzymujące tą realizację to tylko drobne przeszkody na krótko opóźniające tą bardzo drogą inwestycję, która po osiągnięciu gotowości na pewno przyspieszy.
Mamy tu do czynienia z wyraźnym zaangażowaniem Burmistrza Gminy Mosiny, RDOŚu, Agencji Rolnej (która w odpowiednim momencie wypowiada umowy dzierżawne rolnikom gospodarującym na sąsiednich terenach, by przeznaczyć je do sprzedaży), oraz z przedziwną "ślepotą" wielu innych instytucji i organów niedostrzegających oczywistego zagrożenia dla ujęcia wody, o ochronie przyrody nie wspominając.

Gdzie są służby czuwające nad bezpieczeństwem tak strategicznych obiektów jak ujęcie wody dla miliona obywateli?

Wygląda to jak teoria spiskowa dziejów, ale niestety takie mamy sprawdzalne fakty. Powoli i systematycznie zaliczane są kolejne kroki prowadzące do tej realizacji. Po wykupieniu ziemi przecież można dokonywać różnych działań powodujących likwidację przedmiotu ochrony Natury 2000. Za kilka lat nie będzie co chronić i wówczas nawet najczujniejszy przyrodnik zgodzi się na pole golfowe.

Jedynym trwałym rozwiązaniem jest wykupienie tych terenów przez Aquanet i przeznaczenie pod przyszłą, nieuchronną rozbudowę ujęcia wody dla ciągle rosnącej aglomeracji poznańskiej. Jak na razie w tych specyficznych „zapasach” wydaje się, że nawet ta instytucja jest niestety za słaba.

Proszę Państwa, a kieruję te słowa do miliona osób, trzeba sobie powiedzieć wprost z tym problemem zostaliśmy sami.
Mamy do wyboru albo skutecznie protestować (chociażby wzorem ostatniej akcji mosińskich wędkarzy) albo nie robić nic i pogodzić się z utratą pięknego zakątka Wielkopolski, połączoną z dotkliwymi karami finansowymi za złe wywiązywanie się z obowiązku ochrony obszarów Natury 2000. W nieodległym czasie również z koniecznością picia zanieczyszczonej szkodliwymi substancjami wody.

Na koniec cytat słów Edmunda Burke:
 „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił.” 
 


Komentarze



Graja
2013-02-08 20:26:54
AS wiórecki oczywiście ma prawo mieć swoją wizję, ale chyba rzeczywistość jest prostsza. Wartość zastępcy bierze się może przede wszystkim z jego koneksji. Przecież nie będzie się stawiać szefowej, która wymaga pomocy w sprawie, na której jej wyjątkowo zależy. Nie w referendum tkwi problem. Najczęściej się ono w Polsce nie udaje, a kiepski burmistrz zostaje umocniony. Rzecz w tym, żeby opozycja zyskała większość, przekonując zaplecze ZS, że z nią dociągną najwyżej do końca kadencji, a odejdą w niesławie. Problem w tym, żeby ludziom pokazać, co się u nas udało, że decyzje władzy służą jej samej i jednostkom, są szkodliwe dla ogółu i zapadają wbrew argumentom opozycji. Próbą będzie odebranie ZS szczególnych uprawnień do sprzedaży publicznego mienia bez kontroli społecznej. Ważniejszy od referendum jest pewny kandydat na burmistrza, który nie będzie kontynuatorem obecnego "układu" w naszym mieście. Pozdrawiam, Graja
the naturat
2013-02-08 16:19:18
Pozwolę sobie sprostować :) Jak najbardziej odpowiada mi styl Asa, ale kategorycznie twierdzę, że istnieje duża grupa ludzi, do których trzeba mówić językiem prostym, bez paraboli i słownych ornamentów :). Więcej .... , śmiem twierdzić , że właśnie większość populacji jest przeciętna. Wyborów nie wygrywa człowiek który ma racje i mówi niczym intelektualista. Problem w tym, że trzeba trafić do każdego lub przynajmniej do większości. Oczywiście jest target właściwy dla Asa, ale jest też target właściwy dla języka wymienionych radnych. Jak w życiu, są pracownicy , których motywuję " proszę ... " , a sa tacy , którzy i tutaj przepraszam za formę , bez porannego "kurtyzana" " i "członek " do roboty palcem nie kiwną. A oratorskie umiejętności szefa i jego kulturalny wersal skwitują durnowatym wyrazem twarzy lub szeroko otwartymi ustami. Asie Drogi , ludzi doceniam i dlatego takie są moje słowa. Tylko człowiek z empatią trafi do szerokiej rzeszy słuchaczy.
mieszkaniec
2013-02-08 15:03:30
The naturat. Stanowczo protestuję, żeby równać do poziomu Waligórskiego, czy radnego (byłego) PG. Oni mają się „podciągnąć”. I to nie tylko z ortografii. Jeśli dla Waligórskiego przejrzyste jest tylko to co każe burmistrz, jeśli czyta, że skarga, a mówi to nie skarga, jeśli mówi działam zgodnie z wolą radnych, a godzinę sesji zmienia wbrew ich woli, to pisanie dla takich osób krótko i przejrzyście też nie ma sensu, bo oni zawsze będą udawać, że nie rozumieją. Takich trzeba eliminować poprzez wybory. Ja wiem, że AS wiórecki jest powszechnie podziwiany za błyskotliwość wypowiedzi. Tak trzymać. Reszta równać w górę.
AS wiórecki
2013-02-08 14:46:22
Poszedł Pan mocno po bandzie. NIE DOCENIASZ Waszmość LUDZI - Mosiniaków! Piszę nie dla wąskiego grona, a dla każdego kto czytać potrafi i chce. Wydaje mi się, że to mnie "ludzie" bardziej rozumieją, niż tych powołanych - rzeczywiście nieciekawych postaci. Stawia Pan na ostrzu noża problem: czy głupiemu łatwiej mądrego zrozumieć, czy akurat jest odwrotnie. Ja tego kategorycznie nie rozsądzam. Nie wiem. Jestem optymistą i swoje - jak potrafię najlepiej - robię. A moje ziarno skiełkuje - zapewniam Pana - pewnie nawet wcześniej niż póżniej. I Pan swoje pięknie sieje, da Bóg dożyjemy wzejścia wspólnego plonu. Każdy niechby to swoje dostępne mu ziarenko dorzucił, piękny efekt będzie i żaden chwast nam nie będzie straszny. Jak E.Burke pisze: "ZŁO ZWYCIĘŻA, GDY DOBRZY LUDZIE NIC NIE ROBIĄ". A tu w Mosinie JUŻ robią! Kłaniam się Panu z należnym Mu szacunkiem.
Iwona
2013-02-08 14:37:47
Ratajczak to popularne nazwisko, w naszej gminie Ratajczaków też nie brakuje... Nie przesadzajmy
sołtysowa
2013-02-08 14:35:35
Panie Wiórecki w WIOŚ w Poznaniu także pracuje pan o nazwisku Ratajczak. Moje skojarzenie - syn ?
the naturat
2013-02-08 14:08:53
As ma język giętki i barwny. Niestety raczej niedostępny dla większości czytający. Smutna prawda jest taka, że spora część ludzi nie rozumie takich wypowiedzi ( i nie jest w stanie wyciągnąć z nich wniosków ). Myśleć to za dużo, trzeba podać czarno na białym. Jak wymagać od ludzi takich umiejętności skoro były radny PG czytając duka niczym pięciolatek, a przew. WW pisząc o pewnym spotkaniu w sowim rejonie popełnił długą listę żenujących błędów ortograficznych ? Trzeba pamiętać, że ciągnie swój do swego. Błędy się zdarzają, ale trzeba mieć umiar. Wiórecki pisze z polotem, ale dla wąskiej grupy odbiorców, o wiele szersza jest ta druga grupa. Krótko i przejrzyście !
AS wiórecki
2013-02-08 13:44:53
Najgorsze Panie Piotrze, że musimy tę "kąpiel" brać - a przecieżmy czyści!
Piotr Wilanowski
2013-02-08 13:27:14
W temacie Natury 2000 "zapuściłem korzenie" w roku 2007. Trochę znam obowiązujące tam uwarunkowania. Moją intencją nie jest wygaszanie protestów, ale sugestia jak racjonalnie je ukierunkować. W tej chwili, bo to odpowiedni moment, warto skupić się na skłonieniu Burmistrza i większości Rady Miejskiej do wykreślenia ze studium zapisu o polu golfowym. W sytuacji niekorzystnych decyzji RDOŚu należy skupić się na tym temacie. Przecież skarga do GDOŚu musi mieć racjonalną przesłankę czyli decyzję RDOŚu. Nie możemy protestować przeciwko zamysłom. Jeżeli chcemy by potraktowano nas poważnie, bądźmy poważni a nie w "gorącej wodzie kompani"
mieszkaniec
2013-02-08 12:23:12
Proszę zamieścić ten wpis AS wióreckiego w Czasie Mosiny (mam na myśli wydanie papierowe). Wizja spraw i wydarzeń trafiona w „10-tkę”, a kunszt języka jedyny w swoim rodzaju.
AS wiórecki
2013-02-08 11:43:31
Jest to MOJA, autorska wizja spraw i wydarzeń, mam do niej niezbywalne prawo, zatem; nazwijmy rzecz całą po imieniu - sytuacja jest tego rodzaju, że motorem całej akcji wydaje mi się być Sławomir Ratajczak. Wysługuje się i wykorzystuje w tym celu Springerową, która w tych sprawach jest absolutnie i beznadziejnie niekompetentna. Sławomir Ratajczak, w tej Gminie, robi sobie lekkomyślnie i bezkarnie wszystko co wyKOMBINUJE (kolejny raz niesłychanie głupio i naiwnie), bo i tak całe odium i smród tych, za każdym razem, aferalnych spraw spada na kark Springerowej. (Kolokwialnie mówiąc od samego początku tego duetu traktuje ją jak pachołka do wykonania brudnej roboty, na dodatek jako parawan przed osobistą odpowiedzialnością.) Przecież już chyba nie ma nikogo tak naiwnego w tej gminie, kto uwierzy, że ta nauczycielka wf- u (czy czegoś tam takiego) w spec szkole, jest autorem tych planistycznych i wysoce specjalistycznych, dalekosiężnych, bo niosących skutki na dziesięciolecia, o ile nie na setki lat, planów. Springerowa w całej tej sprawie wydaje się być pionkiem i figurantem, prawdziwe lody kręci (znaczy w sensie próbuje, bo a nuż uda się mosińskich głupców omamić) branżowy burmistrz S.Ratajczak. Kręci sobie te lody bo ma takie wspaniałe możliwości. Pewnie nie ma w całej Polsce drugiego tak dogodnego miejsca, gdzie małżeństwo ma tak niesłychane możliwości - nazwijmy to elegancko - współpracy. Pytanie może być tylko jedno: do kogo najpierw zwrócił się "zainteresowany" ze swoim "problemem" - do Jolanty Ratajczak, szefowej RDOŚ-u, czy do jej męża - branżowego zastępcy burmistrza Mosiny? Efekt jest oczywiście dokładnie taki sam, ale zawsze ciekawi, kto tę korbę pierwszy pokręcił - bo lody te same. Absolutnie ten sam scenariusz przerabialiśmy przy aferalnej historii spalarni opon (pewnie także Czapur na szambach). Właśnie takie problemy spotykają Mosinę, dlatego, że ten duet małżeński Jolanty i Sławomira Ratajczaków wydaje się być MAGNESEM i sprzymierzeńcem projektów z natury swojej trudnych i kontrowersyjnych. Tu akurat można powiedzieć ma się dwa problemy w jednym. Taka pokusa ściąga do nas tego typu gigantów czystych rąk jak Pyżalski (miasteczko na szambach i łącznikach ekologicznych), Kostek i Dudek (palacze opon), czy obecny kłamca pływalniany (za bezcen otrzymał ziemię). A o ilu nie wiemy, ile przeoczono? Nie jest winą Jolanty i Sławomira Ratajczaków, że przyciągają do siebie takie indywidua z ich na wskroś partykularnymi interesami. Podziwiam ich odporność jako prominentnych, decydujących w sprawach urzędników, na oczywiste i naturalne (oczywiście w polskich niestety warunkach) propozycje korupcyjne, które mogłaby ich skusić na styku z takimi milionerami. Musimy tych uczciwych, mądrych (MOŻE TYLKO CZASAMI BŁĄDZĄ), pełnych dobrych chęci ludzi (o małżeństwu Ratajczaków tu myślę) wspierać, dlatego lepiej nie wyciszać akcji, podpisy zbierać, petycje pisać, media informować. Springerowa zrobi to co jej Ratajczak każe - i po kompocie! "Jedyną rzeczą potrzebną złu do zwycięstwa jest bierność dobrych ludzi" (E. Burke)
mieszkaniec
2013-02-08 10:47:41
Panie Piotrze. Jest Pan bardzo kulturalnym człowiekiem, więc Pana działania w celu ochrony tych pięknych terenów też taki charakter posiadają. Poczekamy na decyzje RDOŚ, zobaczymy jak zachowa się większość radnych mosińskich w sprawie zmiany studium. My mieszkańcy jesteśmy zdeterminowani i nie pozwolimy na psucie naszej ziemi. Jeśli te kulturalne metody nie będą skuteczne, nastąpi czas na protesty spektakularne, bardziej widowiskowe, medialne (oczywiście zgodne z prawem). Już burmistrz nie omota społeczeństwa mosińskiego swoimi kłamstwami. Ludzie przejrzeli i nie zgodzą się, żeby Z. Springer z W. Waligórskim na życzenie Pyżalskich i Świtalskich psuli nam unikalną pod względem piękna i ważną dla zdrowia ziemię lub dawali w prezencie nowobogackim. Burmistrz jest przeciw nam, radni nowocześni są przeciw nam, ale nas jest więcej i nie odpuścimy tej sprawy.
Piotr Wilanowski
2013-02-07 20:41:16
Odwołania, których słusznie dopomina się p.Anna napiszemy gdy RDOŚ uchwali niekorzystny dla nas Plan Zadań Ochronnych - wówczas mamy prawo do skargi, wcześniej procedura pozwalała na składanie wniosków, a to uczyniliśmy dzięki Państwu w licznych egzemplarzach. Trochę cierpliwości, może RDOŚ pod presją tak zdecydowanej postawy społeczeństwa dokona odpowiednich zapisów. Za kilka, kilkanaście dni wszystko będzie jasne.
Blazej
2013-02-07 18:42:48
Ten sam typ Hani z piaskownicy :-(( ja nie widzę różnicy
Robert
2013-02-07 17:59:43
Jednego Warszawa może nam pozazdrościć - nasza "Bufetowa" jest piękniejsza i ma lepszą wymowę.
Graja
2013-02-07 17:53:39
Chciałam jeszcze zapytać, czy i jakie duże podatki (ale od działalności) płacą w Mosinie Świtalski i Pyzalski?
Anna
2013-02-07 11:36:07
Panie Janie napiszcie,koniecznie.
tubylec
2013-02-07 10:50:56
Grocki no jak nie pasuje jak pasuje... Made in Green :) Po takim sanatorium jak piszesz to twarz jest w kolorze green :)
Jan Marciniak
2013-02-07 09:59:54
Nie wykluczamy.
Graja
2013-02-07 09:49:36
Mam pytanie do Radnych, czy już pisaliście w sprawie podejrzanego zachowania RDOŚ do wojewody, marszałka, ministra środowiska, NIK i innych? Ta sprawa śmierdzi z daleka.
Robert
2013-02-07 09:32:54
Niedługo początek wiosny i tradycyjne topienie Marzanny. Wiadomo, kogo ma przypominać. Gminną uroczystość trzeba zrobić w Baranowie, zaprosić gości i tv. Płyń Marzanno do morza!
Grocki
2013-02-06 22:29:09
I w Mosinie mogłaby Z.S. wypocząć. Można siedzieć na wieży widokowej i liczyć TIr-y. Można usiąść na brzegu Warty i wdawać sie w miłe pogawędki z ochroniarzami P. Świtalskiego. Można pospacerować po ul. Gałczyńskiego pomiędzy TIR-ami. Ludzie z bloków podobno tam spacerują powdychają spaliny i czują sie doskonale. No a gdyby Z.S. udało sie z pyroliza mogłaby posiedzieć pod płotem i relaksować sie świeżym powietrzem okraszonym zapachem utylizowanych opon. Nie wszyscy zaraz muszą jeździć do Puszczy Zielonki bo i w Mosinie jak widać mamy JESZCZE urokliwe miejsca .
Puszczykowianka
2013-02-06 20:47:47
Święte słowa Sąsiad, tak samo myślę i popieram jednoczenie się mieszkańców gminy Mosina w jakże słusznej sprawie.
???
2013-02-06 20:44:37
Po odwołaniu pani burmistrz mogłaby odpocząć, pojeździć po świecie i po Polsce, aby nareszcie mogła przekonać się, że Mosina pod jej rządami nie osiągnęła tak wiele jak się jej wydaje.
Norbert
2013-02-06 20:14:59
Nie w Czempiniu, a w Jarogniewicach, ale proponuję - skończmy wątek ś.p. Piotra Buczkowskiego. Świeć Panie nad jego duszą.
Grocki
2013-02-06 19:11:05
Jednego nie rozumiem. Tyle nagromadziło się błędów i nadużyć ze strony Z.S. a o referendum odwoławczym ani widu ani słychu. Po odwołaniu mogłaby wzorem wspomnianego P. Buczkowskiego prowadzić u Pana S. sprawy administracyjne. Bo tym na koniec zajmował sie Pan Buczkowski w Czempiniu.
Sąsiad
2013-02-06 15:46:50
Drodzy Sąsiedzi, "szacun" za rozwinięcie szerokiego frontu walki o utrzymanie zakola Warty w Baranowie! Cieszę się, że w końcu ruszyliście. My też mamy w Puszczykowie swoje zakole Warty, wzdłuż ul. Nadwarciańskiej. Ma ok. 15 ha i po długiej walce zostało kupione dla miasta przez poprzednią radę miejską. O nabycie na własność, jako jedyny sposób utrzymania dostępu dla wszystkich, walczył najpierw jeden człowiek, potem dwóch, później kilku, na koniec prawie tysiąc mieszkańców, czyli 10% puszczykowian. W tym czasie cena wzrosła dwukrotnie i wyniosła ok. 2 mln złotych. Tyle kosztował opór b. burmistrza Napierały, który zupełnie nie rozumiał, że to teren ważny dla miasta, albo udawał, że nie rozumie. Im dłużej zwlekał, a nacisk mieszkańców narastał, tym wyżej właściciel podnosił cenę. W końcu jednak rozsądek zwyciężył i miasto kupiło zakole, mimo że nie było tanie i byli tacy, którzy narzekali na zakup - cenę odnosili do tego, ile ulic można by wyasfaltować itd. Dzisiaj nie znam człowieka, który by uważał, że to była zła decyzja. Zakole służy wszystkim i jest dawno spłacone. Mieszkańcy są z tej decyzji dumni, bo zrozumieli, że mogliśmy je na zawsze stracić. O ile inna jest Wasza sytuacja?! Mosina ma zakole 40 ha, za darmo, a władze, wbrew Waszej woli, chciały je sprzedać za podobno 1,5 mln zł! Postępowanie Mosiny, ta sprzedaż publicznych działek za psie pieniądze (o której rozpisuje się prasa, nie przynosząc Mosinie chluby) byle tylko dostać jakiś grosz na bieżące wydatki, ten napór, żeby kosztem Puszczykowa zrobić szeroki dojazd do deweloperskich osiedli, to pole golfowe na ujęciu wody, to wszystko musi wreszcie się skończyć. Walczcie dalej!
Jaszkowo a Sowiniec
2013-02-06 14:53:09
Podobieństwa i różnice. Jaszkowo. Wieś położona nad Wartą na lewym brzegu, 6 km na wschód od Brodnicy i 8 km na północny zachód od Śremu. We wsi znajduje się: zespół dworski z XIX wieku, park krajobrazowy o powierzchni 2,73 ha z dębami szypułkowymi. W zespole dworskim mieści się Centrum Hipiki Antoniego Chłapowskiego. Można wszędzie spacerować. Piękna posiadłość dostępna nie tylko dla zainteresowanych jazdą konną. Gmina Mosina, Sowiniec, posiadłość, konie, polo i ochroniarze. Zakaz wstępu. Wstęp dla burmistrza wyjątkowo łaskawego dla nowobogackich. I z pomysłem utworzenia pola golfowego, bo taki kaprys i interes nuworysza. Dla nas zamiast spacerów nad Wartą był pomysł spacerów wokół spalarni mosińskiej. Co mamy, a co mamy mieć, a co inni mają. Warto patrzeć i widzieć podobieństwa i różnice.
ewka
2013-02-06 14:41:10
Hurra, będzie nadal miejsce na wywożenie śmieci i w celu wyjasnienia, to nie Z.S. sprzedała Sowiniec Świtalskiemu tylko śp. Piotr Buczkowski, nasz krajan niedżałowany, dyrektorujący ANR. Nie pluć mi na jego grób!
AS wiórecki
2013-02-06 13:47:18
Na wszelki wypadek wyjaśnię, że w zabiegach jakie tu podejmuję nie ma ani krzty interesowności. Ja jestem już starym człowiekiem i nie dla siebie zabiegam o ochronę przyrody, krajobrazu o czystość wody i powietrza. Ja to w młodości swojej miałem, ja tu na tym terenie tego doświadczyłem. Z żoną i synami czyściutką Wartę codziennie latem wpław przepływałem, opalałem się na nadwarciańskich plażach i łąkach. Chciałbym abyście i wy to mieli, bo że na tej ziemi, o którą tak słusznie zabiegacie, powstanie plaża, a Warta będzie czysta, to nie ulega żadnej wątpliwości. Ważne, aby rzeka i plaża dla wszystkich, dla ogółu były dostępne, a nie dla prominentów i pociotów Świtalskiego. Wszyscy my, szeregowi, normalni ludzie nie jesteśmy uprzykrzonymi muchami, aby się od nas oganiać, ani też bydłem, aby nas przeganiano, my jesteśmy na swoim bardziej niż wy, nędzne, małostkowe egoistyczne kreatury! Nie wydrzecie nam tego co nasze, komunalne - o nie!!
Małgorzata Kaptur
2013-02-06 12:49:15
O takim właśnie zamiarze (zwrócenie się z prośbą do każdego radnego z osobna o poparcie wniosku o niesprzedawanie tego terenu i wykreślenie ze STUDIUM zapisów dopuszczających budowę pola golfowego w tym miejscu) - poinformował już wczoraj p.Ireneusz. Myślę, że radni będą za, bo sprawa jest słuszna. Wyzbycie się tego terenu byłoby niewybaczalnym błędem.
uczen
2013-02-06 12:48:34
Tak zgadza sie. Na tyłach posesji Świtalskiego stoją czerwone tablice TEREN PRYWATNY. Czy stoją zgodnie z prawem??? p\Prosze o wyjaśnienie przez radnych Mosiny.
kobieta
2013-02-06 12:44:56
Jak ten teren kupi Pan Switalski to zostanie on OGRODZONY tak jak teren do uprawiania POLO i tyle zwykły mieszkaniec Mosiny będzie z tego miał. Juz teraz jesteśmy PRZEGANIANI przez ochroniarzy Pana Sitalskiego z terenów nadwarciańskich. Taki los nam zgotowała Z.S. i jej 11 radnych.
człowiek grzeszny
2013-02-06 12:33:09
Święte słowa Wióreckiego. Po naszej stronie nie będzie grzechu zaniechania. Władzę zgubi pycha. Truimf zła jest czasowy, bo dobrzy ludzie widzą zło i próbują coś robić (taki wpis w konwencji tego co powyżej i poniżej).
AS wiórecki
2013-02-06 12:30:32
Wiadomo, że w Radzie Miejskiej każdą sprawę, każdą decyzję uchwala większość. Nic więcej nie jest potrzebne do przeforsowania swoich zamierzeń jak posiadanie 11 głosów oddanych za koncepcją rozwiązań jakie postulujecie. Nie wiem jakimi procedurami należy to wykonać, od tego są spece samorządowi, ważne by dysponować 11 głosami. I tu moja do Pana prośba, aby zechciał Pan po kolei, każdego radnego oficjalnie, jako przedstawiciel pozarządowej, społecznej organizacji zapytać - imieniem swoich 1,5 tys członków - czy są za uchwaleniem wiekuistej nienaruszalności i pozostawieniem tego terenu w dziewiczym stanie. Wynik tych rozmów, ich naturalnie niezwłoczne opublikowanie byłby znakomitym miernikiem orientacji radnych, ich spójności, przynależności i związku z wyborcami swojego okręgu. To narzędzie jest wyjątkowo skuteczne, biorąc pod uwagę system jednomandatowych okręgów wyborczych w 2014 roku. Tylko Pan może pójść taką jak opisałem drogą, każda inna będzie odbierana jako stronnicza. Głęboko wierzę, że moja propozycja znajdzie w Pańskich oczach uznanie. Z niecierpliwością oczekiwać będę upublicznienia deklaracji, jakie na Pańskie ręce zechcą złożyć radni Mosiny.
AS wiórecki
2013-02-06 11:57:47
Oczywiście naciski prominentów z kręgu wojewody, marszałka, prezesów ANR i tym podobnych bonzów spowodowane są tzw. patogennym stykiem biznesu z władzą. Pieniądze i możliwości Świtalskiego to bajkowy świat dla tych ludzi, ich rodzin, dzieci, wnuków... To może im zapewnić odizolowanie się od pospólstwa, zaspokojenie próżności, chorobliwych ambicji, wywyższenie ponad miarę. Im to dogadza, czują się wtedy panami świata, docenionymi wybrańcami ludu, uważającymi, że im się należy specjalne traktowanie, mają specjalne prawa i przywileje. Te niskie pobudki, niczym nieuzasadnione roszczenia znakomicie potrafi, dla swoich partykularnych interesów, wykorzystać, zręczny i obrotny bizesmen, jakim jest Świtalski. Ręka rękę myje - mówią - tu występuje sytuacja najbardziej typowej umywalki. Oligarchia, towarzystwo wzajemnej adoracji - tu dopiero mieć będą warunki na "bratanie". Nawet swoje brudne łapska warszawka przyleci swoimi samolocikami myć - niedoczekanie wasze - pasożyty urzędnicze i inne przechery! Panie Ireneuszu Andrzejewski - zrobił Pan ze swoimi kolegami: wędkarzami, działkowcami, ekologami itd wspaniałą, najbardziej pożyteczną robotę, jaką można społecznie, sercem, oddaniem i poświęceniem wykonać. Każdy światły mieszkaniec winien Panu oddać najwyższy szacunek i najserdeczniej za całą tą piękną, chwalebną akcję podziękować. Ja jednak wiem, że póki nie nastąpi zmiana przeznaczenia i twarde jednoznaczne określenie statusu tych unikalnych terenów, to zakusy finansjery i wszelkiej maści urzędasów na swoje nowobogackie, ekstrawaganckie zachcianki nie ustąpią. Tu zmierzą się z całą siłą, gwałtownością i namiętnościami partykularne interesy, idącej ręka w rękę elity władzy i pieniądza, ze zwykłymi, szarymi, spracowanymi mieszkańcami, których wytchnieniem od codzienności i radością (często jedyną) jest spacer i uciecha z przebywania w ukochanej, przyjaznej, nieskażonej, cichej okolicy. W związku z tym, chciałem Pana najusilniej prosić, zaklinam Pana, na wszystko co drogie sercu porządnego człowieka, niech Pan jeszcze zechce coś dla tej społeczności zrobić... cdn...
Jan Marciniak
2013-02-06 08:41:35
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska Jolanta Ratajczak, na co dzień żona z-cy burmistrza Mosiny Sławomira Ratajczaka (proszę, aby nikt się nie obrażał) dąży do tego, by pole golfowe było możliwe do realizacji. W ten proceder zaangażowanych jest wiele znaczących osób i instytucji: m.in. bezpośrednio zainteresowany kupnem terenu p. Świtalski, Burmistrz Mosiny, rządowa Agencja Nieruchomości Rolnych. Odnosi się wrażenie, że pomysł ma także poparcie Wojewody Wielkopolskiego i Marszałka Województwa oraz „Warszawki”. Chwilowy sukces – protest wędkarzy i przyrodników, radnych, który skutkował odwołaniem przetargu, to początek walki z siłami, które o NATURZE dużo mówią, a mało dla niej czynią, wręcz prowadzą antyekologiczną krucjatę zza biurek. Trzeba dążyć za wszelką cenę do wykreślenia ze studium uwarunkowań pola golfowego. Dlatego my, radni Koalicji Samorządowej z innymi zdeterminowanymi radnymi, będziemy podejmowali wszelkie dostępne kroki prawne i nie tylko, aby ten piękny nadwarciański teren pozostał nieskażony mamoną małych tego świata.
tubylec
2013-02-05 21:06:24
To jak się bawimy cytatami, to ja sobie pozwolę w sprawie ewolucji i jej ludzkich wyników taki oto cytat przytoczyć/ " Jakim cudem natura zapomniała,to co planowała jeszcze wczoraj ? " I tutaj wychodzi, że natura zapomniała przy ewolucji zabezpieczyć własny interes. Koneksje są oczywiste i ich wpływ na Mosinę również. Nie chce się negatywie wypowiadać na temat Pana SR, ale miałem kilka razy "przyjemność" i wystarczy.
Babcia
2013-02-05 19:42:08
Panie Piotrze a może powiadomić przełożonych pani Ratajczak. Moze w końcu skończy się ta pobłażliwość RDOSIU dla decyzji burmistrza niszczących przyrodę.
AS wiórecki
2013-02-05 18:16:22
Czy nadal dyrektorem RDOŚ-u jest osobista żona zastępcy burmistrza Mosiny Sławomira Ratajczaka nijaka Jolanta Ratajczak? On sam zaś, o ile mi wiadomo, jest inżynierem od ochrony środowiska. Ma więc w domku i żonę i koleżankę po fachu. Pewnie poprosi żonę aby upierdzieliła w zarodku tak durną koncepcję. On to zrobi, bo już raz oboje strasznie nabrechtali w sprawie spalania opon w Mosinie, to teraz z całą pewnością będą chcieli się zrehabilitować. A cytat jest cudowny. Panie Piotrze, robię co potrafię najlepiej, mam wprawdzie trochę, ze starych lat, umiejętności bokserskich, ale to zostawmy do wykorzystania w razie wyższej konieczności. Ale jak co, to proszę powiedzieć - wznowię treningi.